poniedziałek, 21 października 2013

Rozdział 2

* Z Perspektywy Beaty *
Strasznie poczułam się głupio, gdy zapomniałam powiedzieć Michałowi o wyjeździe. No dobra ale nie będę się teraz smucić. Pożegnałyśmy się z rodzicami i pojechałyśmy na lotnisko. Zdążyłyśmy, poszłyśmy na odprawę i w końcu jesteśmy w samolocie.Gdy wszystkie zajełyśmy miejsca powiedziałam :
- Jak to dobrze, że wszystkie umiemy mówić po angielsku - zaśmiałam się.
- No, wyobraźcie sobie idziemy do sklepu i nie wiemy co powiedzieć- wszystkie wybuchłyśmy śmiechem.
Lot trwał 2 godziny a my od razu udałyśmy się do domu. No właśnie miałyśmy własny dom!!!  To był prezent od naszych rodziców. Nasze rodziny od lat się przyjaźnią a do najbiedniejszych nie należymy. Weszłyśmy do domu, a ja przypomniałam sobie, że musimy zrobić zakupy. Nie miałam siły wiec Natalia zaproponowała, że pójdzie, a Ada i ja miałyśmy rozpakować walizki.
* Z Perspektywy Natii *
No dobra, pojechałam do tego sklepu. Nie było ruchu na drodze, więc szybko dotarłam na miejsce. Weszłam do sklepu i od razu udałam się po żelki czyli coś co wszystkie kochamy najbardziej. Gdy podeszłam do półki okazało się, że była tylko jedna paczka. Od razy ją chwyciłam, gdy nagle jakiś chłopak w kapturze chciał mi je zabrać
- Ej oddaj one są moje! - krzyknęłam.
- Nie są podpisane - prychnął.
- Ale ja miałam je pierwsza - nie przestawałam się kłócić - więc mi je oddaj !
- Posłuchaj, jeśli mi ich nie oddasz to mój przyjaciel za raz wyląduje w szpitalu bo tak bardzo kocha żelki.
- Nie to ty mnie posłuchaj - powiedziałam już ostro zdenerwowana - ja mam w domu dwie przyjaciółki, które też bardzo kochają żelki i co ?
- No dobra tym razem ci je oddam, ale jeśli jeszcze raz się spotkamy to uwierz nie oddam ci ich - powiedział ze słodkim uśmieszkiem na twarzy.
Dopiero w tedy mogłam dostrzec jego wspaniałe zielone oczy oraz bujne i gęste loki. Gdy odeszłam miałam nadzieje, że jeszcze kiedyś go spotkam. Zrobiłam resztę zakupów, zapłaciłam i chciałam wrócić do domu, postanowiłam, że nie będę nic mówić dziewczynom. Przecież to nie było nic wielkiego.
* Z Perspektywy Ady *
Minęło już sporo czasu a Natalii jeszcze nie było. Martwiłyśmy się o nią. Nagle ktoś wchodzi do domu. Byłyśmy pewne, że to ona bo kto inny, przecież jesteśmy tutaj dopiero od kilku godzin.
- No hej co tak długo ? - spytała Becia
- A była długa kolejka - odpowiedziała Natalia
Widać, że była zamyślona, ale nie chciałam ciągnąć tematu. Byłyśmy zmęczone, więc postanowiłyśmy pójść spać.
* Następnego Dnia *
* Z Perspektywy Natalii *
Nie mogłam zasnąć, cały czas myślałam o tym chłopaku ze sklepu. Boże czy ja mogłam się w nim zakochać? Nie to nie możliwe, przecież ja go nawet nie znam. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie głos Beaty. Ona zawsze nas budzi. Jak ja czasami tego nie znoszę.
- Laski wstawać i to szybko mam niespodziankę - usłyszałam z dołu.
Szybko wstałam i zobaczyłam szczęśliwą Beatę i zaspaną Adę jeszcze z potarganymi włosami.
- Dobra skoro jesteśmy już wszystkie muszę wam coś ogłosić - powiedziała Beata
- Jesteś w ciąży ?! - rzuciła Ada na co ja momentalnie zaczęłam się śmiać.
- Tak kurwa ze świętym Mikołajem - powiedziała rozbawiona Beata - dobra do rzeczy. Mam dla nas trzy bilety VIP na koncert ...... ONE DIRECTION!!!
- Boże kochamy Cię - powiedziałyśmy wspólnie. W tej chwili cieszyłam się, ale nie byłam świadoma tego co się stanie później.

Kochani Bardzo was przepraszam że dopiero teraz ale miałam masę nauki i nie miałam jak go przepisać ale w ramach tak długiego nie dodania rozdziału dziś będą 3 dodane :D może być ?

1 komentarz: